|
Bieszczady to nie tylko współczesność, domy wczasowe i pensjonaty, to także stare cerkwie, zapomniane cmentarze, to samotność wśród dzikiej natury i ciszy kryjącej fascynujące historie z przeszłości. Bieszczady przyciągają swym urokiem przez cały rok, zachwycając zarówno rdzennych mieszkańców jak i turystów bez względu na porę roku i pogodę. Miłośnikom historii dają chwilę zadumy nad pustymi pagórkami, z których kiedyś dało się słyszeć dźwięk cerkiewnych dzwonów, nad zarośniętymi polami nieistniejących już wsi, dla których jedynym dowodem dawnej świetności są zapomniane cmentarze z lasem chylących się ku ziemi kamiennych krzyży. Pełen nostalgii jest tu także krajobraz dawnych wsi z niepowtarzalnym urokiem starych wiejskich cerkwi. Te unikalne na skale europejską dzieła, najczęściej bezimiennych artystów, są nieodłącznym elementem architektury bieszczadzkiej - w wielu miejscach nadal drewnianej. Te niepowtarzalne budowle są jakby niemymi świadkami burzliwych dziejów bieszczadzkiej ziemi. W czasie I Wojny Światowej na przełomie 1914/15 r. front dwukrotnie przeszedł przez Bieszczady. Szczególnie ciężkie walki toczyły się w rejonie Wysokiego Działu. Pozostały po nich zarośnięte już dziś cmentarze na Chryszczatej i Magurycznem. Podczas II Wojny światowej pokonując linię obrony na Przełęczy Łupkowskiej (12 września) Niemcy zajęli niemal bez oporu cały region. Po zakończeniu kampanii wrześniowej Niemcy i ZSRR podzieliły między siebie Bieszczady przeprowadzając granicę wzdłuż linii Sanu. Po 22 czerwca 1941 r. całe góry znalazły się pod okupacją niemiecką. Z końcem 1944 r. wojska IV Frontu Ukraińskiego wyparły Niemców z terenu Bieszczadów, a w 1945 r. dostał się on w niepodzielne władanie oddziałów UPA. Ciężkie walki oddziałów polskich z ukraińskim podziemiem trwały do końca 1947 r. Zakończyły się operacją "Wisła" w trakcie której obok szeregu działań militarnych prowadzono też systematyczne wysiedlanie ludności ukraińskiej na Ziemie Odzyskane i do ZSRR. Bieszczady wyludniły się wówczas niemal zupełnie. W lutym 1951 r. doszło do zawarcia umowy o wzajemnej wymianie terytoriów. Polska oddała 480 km2 tzw. "kolano Bugu", czyli obszar po lewej stronie Bugu na zachód od Sokala między Sołokiją a Bugiem, w zamian otrzymała obszar o tej samej powierzchni w rejonie Bieszczadów z małymi miasteczkami Ustrzyki Dolne i Lutowiska. Na utraconych przez Polskę terenach odkryto pokłady węgla kamiennego, gdzie Związek Radziecki wybudował kilka kopalni węgla. Obszar ten charakteryzował się również dobrymi glebami. Polska otrzymała natomiast obszar górski o słabych glebach i wyczerpanych złożach ropy naftowej. Po zagospodarowaniu w ciągu lat stał się on jednak bardzo atrakcyjny turystycznie, a z czasem wybudowano na nim zaporę wodną na Sanie w Solinie, mającą także znaczenie gospodarcze ze względu na umiejscowioną tam elektrownię wodną. Po roku 1956 powróciła część rdzennej ludności tych terenów, zakładając szereg osad leśnych. W roku 1962 oddano do użytku dużą obwodnicę bieszczadzką: Lesko - Cisna - Ustrzyki Górne - Ustrzyki Dolne oraz zaporę w Myczkowicach. W tych czasach wybudowano również drogę Hoczew - Czarna zwaną małą obwodnicą bieszczadzką, drogę Zagórz - Komańcza oraz zaporę w Solinie.
|